Arkadiusz Wrzosek – „Najbliższe tygodnie zdecydują czy idziemy w MMA, czy kickboxing” (WIDEO)

0
850

Za Arkadiuszem Wrzoskiem bardzo pracowity weekend pod kątem wszelkich aktywności medialnych. Nie milkną echa jego przerwanej walki z Badrem Harim na Glory 80 i wszystkiego co wokół niej, oraz przyszłych planach. Czołowy polski kickbokser udzielił kilku wywiadów, w których do tego wszystkiego nawiązuje.

W rozmowie dla Inthecage.pl Wrzosek zdradził, że przed rewanżem z Badrem Harim nie był w najwyższej formie.

– Czułem się gorzej niż przed pierwszą walką. 7 dni do walki a ja byłem chory. Leżałem w łóżku podpięty pod witaminy i na antybiotytku. Był dramat. Przez to schudłem i wyszedłem do walki lżejszy.

Nie zabrakło również wypowiedzi o zamieszkach, które przerwały całą galę Glory 80 w Trixxo Arenie w Hasselt.

– O szczegółach dowiedziałem się w szatni jak wyciągnąłem telefon. Jedna osoba przyszła też do mnie mówiąc co się wydarzyło. (…) Była taka sytuacja w narożniku na początku przerwy przed trzecią rundą, że chciałem się odwrócić po jakimś czasie. Wtedy złapał mnie Valentijn Overeem, który był cutmanem, mówiąc „ty się tu patrz, nie odwracaj się, nie rozkojarzaj się” i mnie tak [za szczękę] trzymał przez chwilę. Cały czas czekałem na wznowienie walki. Wszyscy byliśmy już gotowi. Wiedziałem że dzieje się coś grubszego jak przyszli do mnie z mikrofonem.

– Przemówiłem do kibiców spokojnym tonem i nagle mnie tłum wygwizdał. W ogóle co to jest za akcja, ze zawodnik stoi zmęczony i skupiony, czekając na trzecią rundę, a tu przychodzi do niego konferansjer i „weź coś powiedz”? (…) Już wtedy zdałem sobie sprawę, że może być ciężko, bo jak się podchodzi w tym celu, to już to nie będzie poważne.

– Pamiętałem o tym, by nie odpie*dolić nic głupiego. Zachowałem się normalnie, spokojnie. Poszedłem podziękować kibicom. Jak mam tego nie robić, jak 300 osób przyjechało z Polski na moją walkę? Miałem ich olać?

„Jak chcą mnie obarczyć winą, to niech mi założą sprawę w sądzie”

Poruszony został temat relacji z organizatorami po całym zajściu.

– Nick [Hemmers] gadał z kimś z zarządu Glory i że awantura to moja wina. Dopiero później zaczęło to wszystko wychodzić. Najlepsze jest to, że organizacja nie kontaktowała się ze mną i nie pytała o zdanie. Po walce nie odzywali się do mnie w ogóle. Po jakimś czasie przyszło pismo z wypocinami, że ja robiłem to i tamto. Jak chcą mnie obarczyć winą to niech mi sprawę w sądzie założą. Skoro mnie nikt nie aresztował, to oznacza że nie wywołałem zamieszek w Belgii. Nikt nie został aresztowany. Gala została przerwana i to jest decyzja organizatora. Oni się zasłaniają, że policja im kazała. To pokażcie papier od policji. Gdybym był winny za cokolwiek, to by mnie dzisiaj tutaj nie było. Gdyby którykolwiek z kibiców zrobiłby coś karygodnego, to by nie wrócił z gali. Z mojej wiedzy wynika, że wszyscy wrócili do Polski i są bezpieczni i nikt nie jest ranny. Policja odprowadzała kibiców na taksówki. Wiem, że sami dzwonili na taksówki, aby zabrać kibiców spod hali.

„Popsułem im plany”

„Polish Hightower” również ustosunkował się do cichej zmiany rezultatu pojedynku z no contest na remis. Wskazywało to, że pojedynek został jednak oficjalnie wypunktowany, wbrew pierwszemu komunikatowi o NC.

– Bedziemy walczyć o zmianę werdyktu na zwycięstwo. Jest to umotywowane tym, że mam bonus za wygraną. Pieniądze jednak nie są dla mnie aż tak ważne jak ten rekord. (…) To nie jest jakaś mała gala na 200 osób. Jeśli oni kreują się na największą organizację na świecie, to niech się tak zachowują. Oni zmienili werdykt, bo mnie nie lubią i popsułem im plany. Nie jest to tajemnica, że miałem być dla Badra na przetarcie i on miał później mieć plan na wielkie walki typu kolejny pojedynek z Rico czy Overeemem.

– Nick [Hemmers] widział karty sędziowskie i mówił, że prowadziłem. Nie trzeba zresztą było ich widzieć. Teraz zresztą oni mogą je sfabrykować. Po co zresztą pokazywać zdjęcia kart? To są suche fakty. (…) Nawet jakby sędziowali bardzo pod niego to jest 19:18 dla mnie. 10:8 wygrywam drugą rundę. Nie czuję się przegrany w pierwszej rundzie, ale niech mu ją dadzą. I tak ja wygrywam walkę.

Wygląda również na to, że relacja na linii Glory-Wrzosek została zerwana definitywnie.

– Organizacja twierdzi, że mój kontrakt jest rozwiązany. Jednak nawet, gdyby się wyklarowało co innego, ja nie wyobrażam sobie żeby był kontynuowany. Tyle w temacie.

Opowiedział również o zdarzeniu, które miały miejsce po pierwszej walce.

– Tam po pierwszej walce robione były niezłe numery. Siedzę z kibicami jakieś pół godziny po wszystkim na trybunach. Przychodzi gość, który zajmuje się filmowaniem backstage’u z pomiętą kartką i jakimś kubkiem i mówi, że trzeba iść „drug test” zrobić. Nick się od razu powiedział „dobrze, zrobimy to, ale razem z naszym przeciwnikiem”. Ten odparł że zaraz przyjdzie, ale już nie wrócił.

Co dalej? KSW? ONE?

Trenujący na co dzień w warszawskiej Palestrze fajter opowiedział również co nieco o swoich przyszłych planach. Naturalnie padł temat jego ewentualnego angażu w ONE Championship, oraz powrócił temat pojedynku w KSW.

– Jest organizacja [ONE], która ten kickboxing zbudowała sobie na tak wysokim poziomie, że na przestrzeni kilku ostatnich lat zawodnicy Glory tam uciekają. Wiem nieoficjalnie, że oni są zainteresowani moim angażem. Oni nie robią tylko walk kickbokserskich. Jak będę chciał wbić się w MMA, to pewnie także tam znajdę miejsce. To organizacja która płaci, jest u nas transmitowana w otwartej telewizji, także będę miał co robić. Dostałem dużo propozycji po ostatniej walce w różnych formułach. Jest także temat mojej walki w KSW, na którą Glory zresztą wcześniej pozwoliło. Muszę sobie teraz wziąć długopis, kartkę i sobie to porozpisywać, bo jest tego tak dużo. Porozmawiać z trenerem i menedżerem co o tym sądzą i będziemy działać.

Arkadiusz Wrzosek powiedział także co sądzi na temat jego ewentualnej walki z Tomaszem Sararą w KSW. Podkreślił również, że chciałby wyjść do ringu bądź klatki jak najszybciej.

– Jestem zainteresowany taką walką. Ja też chcę Tomka [Sararę] teraz, bo to jest ostatni moment, kiedy mogę z nim zawalczyć. (…) To jest waga ciężka, gdzie primetime jest powyżej trzydziestki. Myślę, że walka z Tomkiem to jest to czego brakuje mi w mojej karierze sportowej.

– Będę musiał być przygotowany na wszystko, że jak on mnie przewróci, to żebym wiedział jak się podnieść. Ja mam bazę zapaśniczą. Kiedyś startowałem dużo w sandzie. Sanda to jest sport, który ma dużo wspólnego z zapasami. Nie mówię, że będę chciał go obalić i poddać, ale będę się szykował pod MMA. Uderzyć, przewrócić, dobić.

– Chciałbym zawalczyć jak najwcześniej. Zacząłem się już ruszać. Wiadomo, mam jeszcze jakieś małe urazy, ale trenuję, bo zbudowałem naprawdę fajną formę i nie chciałbym jej przeleżeć w domu i od nowa się szykować. Chciałbym, żeby już w te wakacje się coś urodziło.

Koniec z kickboxingiem? „Najbliższe tygodnie zadecydują”

Nietrudno również poruszyć kwestii bardzo popularnej na całym świecie, jaką jest przekwalifikowywanie się kickbokserów na MMA. Tutaj ciekawe słowa padły w rozmowie z MyMMA.pl.

– Mam teraz bardzo dużo możliwości. Najbliższe tygodnie zdecydują czy idziemy w MMA, czy zostajemy w kickboxingu. Jest to jednak ostatni moment, żeby zrobić karierę w MMA. Też zajmie mi chwilę dojście do czołówki w Polsce, potem i gdzieś na świecie, a potem może i zahaczyć o UFC. Uważam że jest to możliwe. Pereira, 34-35 lat, Janek Błachowicz też odpalił późno. Takie historie pokazują że można, a ja pokazałem, że wszystko jest możliwe.

Obie rozmowy poniżej:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here